Spacer po „polskim Londynie”, dr Joanna Pyłat

O ile lata dziewięćdziesiąte XX wieku zakończyły oficjalną działalność rządu polskiego na uchodźstwie, o tyle pierwsza dekada XXI wieku stanowi definitywny koniec Drugiej Wielkiej Emigracji[1], która powoli, aczkolwiek nieubłaganie odchodzi, pozostawiając po sobie niemałą spuściznę, która powinna i może być zagospodarowana zarówno przez najmłodszą „czwartą falę emigracji, tzw. emigrację pounijną, jak i przede wszystkim przez Polaków żyjących w kraju. Aby jednak tak się stało, należy zastanowić się nad tym, co po sobie społeczność ta pozostawia.
Dziedzictwo londyńskich niezłomnych rozpatrywać należy w co najmniej kilku kategoriach: dorobku materialnego, duchowego, społecznego i politycznego.

Odnosząc się do spuścizny materialnej, między innymi architektonicznej, należy uwzględnić nie tylko zaprojektowane przez Polaków znane londyńskie budynki, wmurowane tablice pamiątkowe, budynek POSK, bibliotekę, Instytut J. Piłsudskiego, Instytut i Muzeum gen. W. Sikorskiego, Studium Polski Podziemnej, polskie parafie i kościoły, pozostawione pomniki, ale również pozostałości, których dorobkiem nazwać nie można. Jednakże trudno o nich nie wspomnieć, a mianowicie: polskie nekropolie i pojedyncze groby na londyńskich cmentarzach[2], które zmieniły w latach 60-tych, 70-tych. i później, przestrzeń niektórych z nich.

Analizując kwestie schedy niematerialnej – duchowej, należy zwrócić uwagę zarówno na: spuściznę naukową, kulturalną – literacką i sceniczną, jak i na malarstwo, oraz szeroko pojętą sztukę (muzykę, rzeźbę, działalność galerii, etc.).

Badając kwestie dorobku politycznego, związanego z działalnością Prezydenta, rządu RP na Uchodźstwie, podległych mu ministerstw i instytucji, Rady Narodowej, partii politycznych, a także sądów obywatelskich[3], zwrócić należy jednocześnie uwagę na kwestię spuścizny społecznej, wyrażającej się określonymi postawami, wyznawanymi (ponadczasowymi) wartościami, jak również funkcjonowaniem i aktywnością poszczególnych organizacji i stowarzyszeń.

Przy okazji, odnosząc się do tychże pozostałości, warto poruszyć kwestię wartości kulturowych, kultywowanych przez Drugą Wielką Emigrację i zastanowić się nad tym, czy i w jakiej formie, mogłyby być one wprowadzone do dorobku Polski XX wieku?
Szukając odpowiedzi na te pytania należałoby jednak najpierw krótko przypomnieć sobie jaka była ta emigracja? Jakie wyznawała wartości? Jak organizowała swoje życie społeczne, polityczne i zawodowe oraz jak spędzała swój wolny czas? Z tym bowiem nierozerwalnie związane jest to, co po sobie zostawia.

Kiedy po 1946 r. na wyspach pozostało ponad 150 tys. Polaków[4], tworzących „Polskę poza Polską”, której niektóre elementy przetrwały do dziś, nikt z osiedlających się tu wówczas nie zakładał, że będzie to stan długotrwały. Sytuację traktowano tymczasowo, wierząc, że uda się stosunkowo szybko powrócić do niepodległego kraju. Niestety, jak podkreślał w jednym z swoich artykułów Wiktor Moszczyński: „ (…) potem ze słabnięciem nadziei okopywano się w nowych organizacjach, bardziej nastawionych na przetrwanie, i zaspokojenie swoich potrzeb kulturalnych, towarzyskich i zawodowych”[5].

Cytowany już autor zauważył, że uchodźcy nie reprezentowali jednej grupy pokoleniowej. I tak według wspomnianego, można było w tym środowisku wyodrębnić przedstawicieli pokolenia A, B i C. Pokolenie: „A” – stanowili ci uchodźcy, którzy w 1946 roku byli już dojrzałymi ludźmi, a którzy w skutek wojny i emigracji stracili w Polsce swoją pozycję zawodową. Generację „B” – tworzyli młodsi oficerowie i żołnierze, których kariery i rozwój zawodowy zostały przerwane przez wojnę. Pokolenie „C” natomiast ci, których spokojne dzieciństwo zostało zaburzone przez wojnę, w grupie tej znalazły się, m. in. liczne sieroty wojenne, wychowywane w czasie wojny w szkołach i drużynach harcerskich, funkcjonujących przy polskim wojsku[6].

Polacy zdecydowani na pozostanie w Wielkiej Brytanii musieli zorganizować swoje życie od podstaw, uwzględniając potrzeby wszystkich przedstawicieli swojego środowiska, tj. grup: A, B i C.

Powstały zatem szkoły przedmiotów ojczystych[7], tzw. szkoły sobotnie[8] i drużyny harcerskie dla najmłodszych. Polskie uczelnie wyższe dla dorosłych: Polish University College (PUC), Polski Uniwersytet na Obczyźnie (PUNO), Wyższa Szkoła Nauk Społecznych i Politycznych, powołane na bazie funkcjonujących tu w czasie wojny wydziałów polskich[9] (w tym, m.in. Polskiego Wydziału Prawa w Oxfordzie[10], itp.). Swoją działalność szybko rozpoczęły liczne organizacje kombatanckie, w tym (najliczniejsze) Stowarzyszenie Polskich Kombatantów (SPK) [11].

Podstawę funkcjonowania tej społeczności (szacowanej w październiku 1949 roku na 160 tysięcy) stanowił oczywiście rząd na uchodźstwie, który mimo zmiany statusu, związanego z cofnięciem uznania ze strony aliantów (5 lipca 1945 roku), kontynuował działalność w ramach polskich instytucji, urzędu prezydenta, partii politycznych i organizacji społecznych. Obok Prezydenta i Rządu działalność na emigracji kontynuowała również Rada Narodowa RP – organ doradczy Rządu i namiastka parlamentu na uchodźstwie. Na ponadczasową, istotną rolę zarówno rządu, jak i Rady, zwrócił uwagę profesor Romuald Turkowski, podkreślając, że: „Polskie instytucje parlamentarne na uchodźstwie pozostaną trwałą częścią składową dziejów polskiego parlamentaryzmu, dając świadectwo wielkiego przywiązania Polaków nawet w warunkach wygnańczych do demokratycznych instytucji, obecnych w naszym życiu od ponad 500 lat”[12].

Należy wspomnieć, że ogromną rolę odegrały również (tworzone przez poszczególne Ministerstwa) instytucje wspierające, wspomagające rzeszę tych wszystkich, którzy nie chcieli, a często wręcz nie mogli wrócić, do zniewolonego kraju. I tak, rolę czynnika koordynującego pracę polskich organizacji pełniło, od 1947 roku, Zjednoczenie Polskie. Materialną podstawę funkcjonowania władz stanowił zaś Skarb Narodowy[13], gromadzony od 1949 r., z dobrowolnych składek emigracji. Gwarantem wydawania pieniędzy była natomiast Najwyższa Izba Kontroli (NIK).

Warto zauważyć, że uchodźcy, przyjeżdżając do obcego kraju, z wiarą swoich ojców, z wspomnieniami, tradycjami i określonymi nawykami, z trudem dostosowywali się do nowej rzeczywistości. Z tego też powodu „Polski Londyn”[14] związany był silnie z przyjętymi przez ogół wartościami. Manifestując swoją codzienną postawą nie tylko przywiązanie do Kościoła i tradycji polskiej kultury chrześcijańskiej, ale także stawiając na obronę świadomości narodowej, polską tradycję, formy kultu i pobożności. Co znajdowało odzwierciedlenie w specyficznej religijności patriotycznej, a tym samym w stosunku do Kościoła. Kościół był bowiem dla przedstawicieli emigracji niepodległościowej zarówno miejscem modlitwy, jak i ośrodkiem życia społecznego. Zaś sama przynależność do Kościoła wzmacniała narodową dumę, mobilizowała do czynu, pozwalając (choć na chwilę) zapomnieć o upokorzeniach i trudach codziennego życia, w tym o powszechnym zjawisku deklasacji społecznej.

Z tego też powodu (z własnych funduszy) emigranci chętnie fundowali kaplice i nowe kościoły[15], które dzisiaj nie tylko stanowią trwałą spuściznę po tych, którzy odchodzą, ale także nadal służą rzeszy Polaków. Głównie potomstwu niezłomnych i przedstawicielom kolejnych fal migracyjnych, np. emigracji solidarnościowej, a w szczególności Polakom przybyłym do Wielkiej Brytanii po wstąpieniu Polski w struktury UE w 2004 r., dla których pełni obecnie podobną rolę.

Należy podkreślić, że Kościół, zdając sobie sprawę z swojej roli, aktywnie uczestniczył w życiu emigrantów. I tak księża angażowali się zarówno w przygotowanie i przeprowadzenie każdej ważnej uroczystości państwowej (np. obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja, czy bitwy warszawskiej), jak i w oficjalne i nieformalne spotkania kół i stowarzyszeń (obiady AK, spotkania kół przyjaciół harcerstwa, itp.), nie zapominając o obowiązkach wynikających z pełnienia posługi kapłańskiej – pogrzebach, ślubach, etc. Patronował także szerokiej akcji charytatywnej i wydawniczej, której sztandarowym wydawnictwem (funkcjonującym do dzisiaj) było i jest wydawnictwo Veritas.

Jak już wspomniano duchowni, stanowiąc część tego społeczeństwa, angażowali się zarówno w organizację obchodów świąt kościelnych (np. 1000 – lecia chrztu Polski), jak i w przygotowanie i przeprowadzenie licznych manifestacji patriotycznych, czy politycznych, a także konferencji i sympozjów. Przy parafiach zaś działały obok siebie i typowe grupy kościelne, takie jak: Żywy Różaniec, Stowarzyszenie Mężów Katolickich, Solidacja Mariańska, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej, Akcja Katolicka, jak i różnorodne koła, a niekiedy nawet Szkoły Przedmiotów Ojczystych i drużyny harcerskie. Budujące w najmłodszym pokoleniu poczucie silnej świadomości narodowej. Świadomości, która zaowocowała tym, że część Polaków urodzonych w Wielkiej Brytanii[16], tzw. „Anglopole” (nawet jeżeli nie mówi dziś bezbłędnie w języku przodków) pozostało nie tylko wierne wierze swoich ojców, ale przede wszystkim polskości. Nie tylko przyznając się do swoich polskich korzeni, ale także podejmując działania na rzecz kształtowania dobrego wizerunku państwa polskiego i Polaków. Co stanowi, podobnie jak postawy społeczne, wykreowane i pielęgnowane przez przedstawicieli Drugiej Wielkiej Emigracji, część trwałego dorobku tej grupy.