Krystyna Skarbek

„Polska Mata Hari”, „James Bond w spódnicy”, „ulubiona agentka Churchilla” – to najczęściej spotykane określenia Krystyny Skarbek. Jednak poza tymi hasłami niewiele osób wie cokolwiek o życiu tej dzielnej Polki. Tajemniczość tej postaci po części wynika z jej zawodu: w czasie wojny – a według wielu historyków również przed nią i po jej zakończeniu – pełniła służbę wywiadowczą dla Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii, będąc agentką tajnego Zarządu Operacji Specjalnych (Special Operation Executive). Ale spróbujmy po kolei zrekonstruować jej niezwykle ciekawe, choć krótkie życie.

Urodziła się 1 maja 1908 roku najprawdopodobniej w Warszawie, choć niektóre źródła podają inne miejsca urodzenia. Z całą pewnością jednak przyszła na świat w rodzinie ziemiańskiej, w jednym z najstarszych polskich rodów szlacheckich. Jej ojcem był hrabia Jerzy Skarbek, matką zaś – Stefania Goldfeder, córka bogatego żydowskiego bankiera. Dzieciństwo Krystyny upływało podobnie jak innych dzieci z „wyższych sfer” w owych czasach: na podróżach, nauce języków obcych i gry na fortepianie, pobieraniu lekcji baletu i jazdy konnej. Z jej młodości zachowała się informacja o tym, że będąc uczennicą pensji dla dziewcząt w Szwajcarii, została z niej usunięta z powodu zachowania, które „nie przystoi dziewczynkom” – chodzenia po drzewach. Od najmłodszych lat świetnie jeździła na nartach – co przydało jej się w późniejszej działalności szpiegowskiej – i konno. W 1930 roku Krystyna Skarbek wystartowała w konkursie Miss Polonia, w którym zdobyła tytuł trzeciej wicemiss. Świadczy to o nieprzeciętnej urodzie, która w przyszłości będzie jej atutem, ale także przyczyną tragedii.

Po śmierci ojca w 1930 roku wraz z matką przeniosła się z rodzinnego majątku Trzepnica pod Piotrkowem Trybunalskim do Warszawy. Zamieszkały w zachowanej do dziś kamienicy przy ulicy Kredytowej. Według pogłosek Krystyna nie tylko miała ogromne powodzenie, ale również chętnie z niego korzystała. Chwilowe ustatkowanie, spowodowane małżeństwem zawartym w 1933 roku z Karolem Gettlichem, młodym przedsiębiorcą, przetrwało jedynie 6 miesięcy i zakończyło się rozwodem. Jej dość swobodne, jak na tamte czasy, życie sprawiło, że urodziwa hrabianka często gościła na łamach prasy warszawskiej.

W roku 1938 Krystyna ponownie wyszła za mąż, tym razem za Jerzego Giżyckiego, dyplomatę, podróżnika i pisarza. Ich wesele było wielkim wydarzeniem towarzyskim stolicy i zgromadziło wielu znakomitych gości. Samo małżeństwo przetrwało jednak niewiele dłużej niż pierwsze. Wkrótce po ślubie para wyjechała do Kenii, gdzie Giżycki objął stanowisko w placówce dyplomatycznej w Mombasie (niektóre źródła podają jako siedzibę Addis Abebę w Abisynii). Tam zastał ich wybuch wojny. Wielu historyków przypuszcza, że już w tamtych czasach Krystyna Skarbek była brytyjskim szpiegiem, wciągniętym do służby przez swojego drugiego męża.

Po wybuchu wojny wraz z małżonkiem wyjechała do Francji, skąd chciała się przedostać do Anglii, by walczyć o wolną Polskę. Niestety, mąż nie podzielał jej planów – jesienią 1939 roku małżeństwo ogłosiło separację i rozstało się, a Skarbek przybyła do Londynu. Zdobywszy zaufanie brytyjskich służb specjalnych, została przyjęta do Zarządu Operacji Specjalnych (SOE).

SOE to tajna brytyjska organizacja rządowa, utworzona przez Winstona Churchilla w lipcu 1940 roku. Jej zadaniem było prowadzenie działań dywersyjnych i propagandowych na terenach okupowanych przez Trzecią Rzeszę oraz wspomaganie lokalnych ruchów oporu. Niemal od samego początku w jej strukturze działała komórka polska, współpracująca z Naczelnym Wodzem Polskich Sił Zbrojnych oraz polskim podziemiem.

Krystyna Skarbek, która przyjęła pseudonim Christine Granville, była jednym z polskich agentów SOE – być może nawet jednym z najlepszych agentów w całym Zarządzie Operacji Specjalnych. Równocześnie z przyjęciem pseudonimu – pod którym jest chyba bardziej znana, niż pod prawdziwym nazwiskiem – zaczęła podawać fałszywą datę urodzenia, odejmując sobie siedem lat.

Swoją pierwszą misję odbyła na terenie Węgier wraz z innym polskim agentem, Andrzejem Kowerskim, ukrywającym się pod pseudonimem Andrew Kennedy. Mając fałszywy paszport i podając się za dziennikarkę, Granville przebywała w Budapeszcie do marca 1941 roku. Andrzej Kowerski okazał się jej znajomym z czasów młodości i stopniowo przestawał być tylko konspiracyjnym partnerem. Nawiązała się między nimi osobista relacja, trwająca do końca życia Krystyny, choć nigdy nie została sformalizowana.

Budapeszt stanowił dla Skarbek i Kowerskiego punkt wypadowy do okupowanej Polski. Udokumentowane zostało co najmniej trzykrotne przedostanie się tej pary z Węgier przez Słowację i Tatry do ojczyzny. W Polsce zdobywali informacje dla Rządu na uchodźstwie, pomagali w przerzutach polskich żołnierzy – zwłaszcza lotników – do Wielkiej Brytanii, starali się ustalić precyzyjny termin planowanej inwazji wojsk Hitlera na ZSRS, pełnili rolę kurierów pomiędzy polskim podziemnym Związkiem Walki Zbrojnej a Naczelnym Wodzem w Londynie. Dzięki odwadze i brawurze duetu Granville-Kennedy udało się uratować wiele osób przed śmiercią. Krystyna próbowała ocalić również życie swojej matki, spotykając się z nią w czerwcu 1940 roku w ich rodzinnym mieszkaniu w Warszawie i namawiając ją do ucieczki z Polski. Stefania Skarbek nie posłuchała jednak rad swojej córki i, jako osoba pochodzenia żydowskiego, została zamordowana, najprawdopodobniej w getcie warszawskim lub w którymś z hitlerowskich obozów koncentracyjnych.

Z konspiracyjną pracą Krystyny Skarbek w Polsce i na Węgrzech związane są dwa dość spektakularne wydarzenia. Pierwsze z nich miało miejsce, gdy pomagała przedostać się piątce czeskich oficerów do Jugosławii. Cała grupa została zatrzymana i wylegitymowana przez patrol gestapo. Krystyna nie dość, że zachowała zimną krew, okazując fałszywe dokumenty, to jeszcze namówiła Niemców, by pomogli przepchnąć jej samochód, który miał awarię. Drugie wydarzenie dotyczy czasu już po zajęciu Węgier przez Rzeszę. Krystyna i Andrzej zostali aresztowani przez gestapo. Udało im się jednak uciec w niewyjaśniony do dzisiaj sposób.

Jednym z tajemniczych i do tej pory nieujawnionych wątków z życia Krystyny Skarbek, jest jej związek z konspiracyjną polską organizacją, znaną pod nazwą „Muszkieterowie”. Pomimo udziału jej członków w walce z okupantem w Warszawie i innych miastach Rzeczpospolitej, w roku 1942 jej dowódca, kapitan Stefan Witkowski, został oskarżony o kolaborację z nazistami. Niektórzy „Muszkieterowie” wstąpili do Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej, a Witkowski – w związku z zarzutami Komendy Głównej Armii Krajowej – został rozstrzelany. Granville i Kennedy’ego polski wywiad oskarżył o niejasne kontakty z „Muszkieterami” i w związku z tym o możliwą kolaborację z Niemcami. Zarząd Operacji Specjalnych przez pewien czas dawał wiarę tym zarzutom, odsuwając oboje agentów od czynnej pracy szpiegowskiej. Po pewnym czasie przywrócono ich do służby, na wszelki wypadek jednak odcinając od współpracy z Polakami.

W ten sposób Krystyna Skarbek i Andrzej Kowerski znaleźli się na Bliskim Wschodzie. Przez półtora roku pracowali dla brytyjskiego wywiadu w Kairze. Z powodu ciążących na nich podejrzeń o bycie podwójnymi agentami, przez ten czas nie brali udziału w żadnych misjach. Stan ten zmienił się dopiero po oczyszczeniu z zarzutów. Krystyna, pod nowym pseudonimem Pauline Armand, została skierowana do Francji, wcześniej przechodząc specjalny kurs w Algierii. Zrzucona ze spadochronem na płaskowyż Vercors na południu Francji, przez kilka tygodni pomagała w walce miejscowym partyzantom, dowodzonym przez Francisa Cammaerts’a. Zapisała się w pamięci nie tylko z powodu swej odwagi i pomysłowości w planowaniu działań dywersyjnych i wywiadowczych, ale przede wszystkim dzięki brawurowej akcji odbicia Cammaerts’a z rąk Niemców. Do legendy przeszła jej rozmowa z dowódcą gestapo w mieście Digny – podając się za rodzinę marszałka Bernarda Montgomery’ego, zaszantażowała Niemca, że po zakończeniu wojny zostanie rozstrzelany jako zbrodniarz wojenny i w ten sposób nakłoniła do przyjęcia łapówki oraz zwolnienia z więzienia Francisa Cammaerts’a i dwóch innych oficerów. Stała się wówczas jedną z najbardziej poszukiwanych osób we Francji. W niemal każdej miejscowości można było znaleźć listy gończe z jej podobizną.

Po powrocie z Francji Skarbek-Armand bezskutecznie usiłowała w 1944 r. namówić dowództwo brytyjskiego wywiadu do zaangażowania się w bezpośrednią pomoc walczącej Warszawie (trwało wówczas Powstanie Warszawskie). Rok później w Kairze została zwolniona ze służby z powodu zakończenia wojny. Jej powojenne losy są chyba jeszcze bardziej dramatyczne. Z powodu brytyjskich regulacji prawnych – wymagających co najmniej pięcioletniego przebywania na terenie Zjednoczonego Królestwa – Krystyna Skarbek nie mogła starać się o otrzymanie brytyjskiego obywatelstwa. Została zatem zdemobilizowana bez możliwości dalszej pracy w służbie Wielkiej Brytanii, otrzymując w nagrodę za wieloletnią i ofiarną pracę jedynie… sto funtów szterlingów.

Do Polski również nie mogła wrócić, zważywszy na powojenną sytuację komunistycznej ojczyzny. Pracowała zatem w różnych miejscach jako pokojówka, telefonistka, sprzedawczyni w słynnym londyńskim Harrod’s. Tam podobno poznała Iana Fleminga, swojego rówieśnika równie zasłużonego dla Zjednoczonego Królestwa, z którym miał połączyć ją płomienny romans. Fleming zasłynął jako twórca postaci Agenta Jej Królewskiej Mości, Jamesa Bonda, a Krystyna Skarbek miała być pierwowzorem kochanki Bonda, Vesper Lynd.

Uroda Christine Granville zachwyciła, niestety, nie tylko Iana Fleminga (o ile przypuszczenia o ich romansie są prawdą). Na początku lat pięćdziesiątych Skarbek pracowała jako stewardessa na statkach pasażerskich „Rauhine” i „Winchester Castle”, pływających na trasie do Melbourne i Cape Town. Właśnie na „Rauhine” Granville poznała Madeleine Masson – autorkę jej pośmiertnej biografii oraz stewarda Dennisa Muldowney’a. Ten ostatni stał się sprawcą śmierci Krystyny Skarbek – równie tajemniczej, jak całe jej życie. Zakochany, przez kilka tygodni usiłował zwrócić na siebie jej uwagę. Kiedy spotkał się z odrzuceniem, 15 czerwca 1952 roku w małym hoteliku „Shelbourne” w podlondyńskim Kensington ugodził ją nożem w samo serce. Granville zmarła przed przyjazdem karetki. Zarówno okoliczności jej śmierci, jak również śmierci jej mordercy, skazanego i powieszonego w niespełna trzy miesiące po zbrodni, prowadzą niektórych do wniosku, że Krystyna Skarbek nigdy nie przestała pracować w tajnych służbach. Odpowiedź na to i wiele innych pytań Polka zabrała jednak ze sobą do grobu, podobnie jak włożone do jej trumny odznaczenia: „Order of the British Empire”, „George Medal” oraz „Croix de Guerre”.

dr Sebastian Gałecki