Gilberta Keith Chestertona „Listy o sprawach polskich” [1], Piotr Musiewicz

Tekst został pierwotnie wydrukowany w czasopiśmie „Politeja” nr 2 (12) 2009, s. 527-540.

Gilbert Keith Chesterton (1874–1936) uznawany był za jednego z najbardziej prowokujących i najbardziej znanych angielskich pisarzy XX w. Szacuje się, że spod jego pióra wyszło około stu książek i kilka tysięcy esejów, dotyczących wielu dziedzin humanistyki, takich jak filozofia, polityka, historia, teologia, poezja i literatura [2]. To co było i jest w Chestertonie uwielbiane, to niewątpliwie styl jego pisarstwa – konkretny, dowcipny, barwny językowo i niezwykle obrazowy. Eseista wykraczał daleko poza ramy wiktoriańskiej powagi i wstrzemięźliwości, rzucił wyzwanie temu, co nazwalibyśmy dziś polityczną poprawnością. Nieustannie prowokował: z nadzwyczajnym zapałem krytykował nie tylko politykę zagraniczną i wewnętrzną swojego kraju (szczególnie imperialną pozycję Wielkiej Brytanii w świecie), ale i uchodzące za tradycyjne cechy angielskiego dżentelmena, odejście w polityce angielskiej od kierowania się ideałami chrześcijańskimi, a także – a może przede wszystkim – szereg współczesnych mu nowoczesnych ideologii, jak socjalizm, kapitalizm, liberalizm, wspomniany imperializm czy nacjonalizm. Wydaje się, że najłatwiej będzie zaklasyfikować Chestertona jako konserwatystę, choć pisarz sam się od takiej etykiety dystansował [3].

W artykule zaprezentowany zostanie tekst Chestertona będący wstępem do książki Listy o sprawach polskich Charleas Saroléa oraz przedmowa tegoż autora [4]; tłumaczenia te poprzedzone zostaną opisaniem poglądów i doświadczeń Chestertona w kontekście Polski i jej ideałów.

CHESTERTON W POLSCE

W gąszczu poruszanych i opisywanych przez Chestertona wątków Polska z pewnością nie stanowił pierwszoplanowego zagadnienia. Pisarz poświęcił temu tematowi jednak co najmniej kilka esejów i całkiem niemało krótkich nawiązań, przy okazji tworzenia dzieł posiadających z założenia odrębną tematykę. Nosił się z zamiarem napisania całej książki o tym umiłowanym przez niego kraju, tak jak uczynił to na temat Irlandii i Stanów Zjednoczonych – nie zdążył tego jednak dokonać. Był jednak bardzo znany i ceniony w Polsce, szczególnie we współczesnych mu czasach międzywojennych: niektórzy określali go mianem najpopularniejszego w Polsce angielskiego pisarza [5]. Z polskich badaczy warto wspomnieć o Stanisławie Brzozowskim (co ciekawe, pozostającego przez większość swego życia w obozie przeciwników ideowych filozofii chrześcijańskiej, a więc filozofii Chestertona), określającego kontrowersyjnego autora jako najbystrzejszego essayistę naszych czasów [6], oraz opinię badacza literatury angielskiej Witolda Ostrowskiego, wskazującego, iż pisarz zadał sobie trud poznania naszej historii, a poznawszy nas, stał się przyjacielem [7].

Chesterton, wraz z żoną i sekretarką, miał okazję gościć w Polsce w 1927 r. Przybył na zaproszenie ambasadora Polski w Londynie Konstantego Skirmuta, wystosowane do niego listownie w 1925 r. Został powitany na warszawskim dworcu przez delegację pisarzy i oficerów, której przewodniczył płk. Wieniawa Dołęga-Długoszewski, następnie odwiedził Poznań, Kraków, Wieliczkę, Zakopane, Lwów i Wilno. Spotkał się między innymi z Józefem Piłsudskim i Romanem Dmowskim. Z zapisków z podróży wynika, że był mile zaskoczony gościnnością gospodarzy, obfitą słowiańską kuchnią i rozmowami, które odbył z politykami i przedstawicielami inteligencji. W swoich wspomnieniach napisał, że po wizycie tej dostrzegł zasadniczą trudność państwowości polskiej, polegającą na ciągłej konieczności wyboru między dwoma złymi opcjami. Jedna z tych opcji, reprezentowana przez Piłsudskiego, zakładała oparcie polityki zagranicznej na Niemczech, podczas gdy druga – głoszona przez Dmowskiego – obstawała przy polityce prorosyjskiej. Polsce pozostawał więc zawsze wybór mniejszego zła. Chesterton był także zdumiony znajomością Europy i Anglii ze strony swoich gospodarzy (określił to dowcipnie jako barbarzyński zwyczaj Słowian [8]). Brał udział w uroczystościach upamiętniających uchwalenie Konstytucji 3 maja, jednak z jego zapisków wynika, że najbardziej zachwycony był religijnością spotkanych Polaków: szczególne wrażenie zrobił na nim wielki tłum ludzi uczestniczący we mszy odbywającej się na ulicy jednego z miast oraz opowieść pewnego arystokraty, który zdawał się bardziej przejęty uszkodzeniem figury Matki Bożej przez bolszewików niż spaleniem jego pałacu przez Armię Czerwoną [9].

Chesterton w swoich tekstach zwykł podkreślać nie tylko osobiste zaangażowanie w sprawy Polski (jak pisał: nigdy nie pominąłbym okazji, by uczynić coś dobrego dla Polski [10] […]), ale i przekonanie, iż nikt nie powinien marnować okazji do zabrania głosu w budzącej dyskusje, ale jakże istotnej kwestii narodu polskiego [11]. W ramach zabierania głosu w tej kwestii Chesterton w trakcie dyskusji nad nowym porządkiem politycznym powstałem po I wojnie światowej gorąco postulował oddanie Polsce Gdańska jako mocnego portu pozwalającego na łączność z zachodem Europy i wzmacniającego życie ekonomiczne kraju, a także zapewniającego wsparcie rozwoju przemysłu i komunikacji w powojennym kraju [12]. Skąd jednak brało się zamiłowanie angielskiego pisarza do ledwie odradzającego się po I wojnie światowej państwa polskiego, tak odległego geograficznie od Wielkiej Brytanii? Biorąc pod uwagę wypowiedzi brytyjskich polityków z czasów konferencji wersalskiej, trudno mieć wrażenie, aby kraj Chestertona darzył Polaków jakimś romantycznym sentymentem albo że istnienie silnej Polski leżałoby w interesie Wielkiej Brytanii. Skąd więc gorące wsparcie Chestertona dla sprawy polskiej i czym była dla niego owa sprawa?

HISTORIOZOFIA CHESTERTONA

Sprawa Polski nie była dla Chestertona sprawą czysto politycznego pragmatyzmu, nie mieściła się też w tradycyjnych kryteriach brytyjskiej polityki równowagi w Europie [13]. Dla myśliciela to nie Niemcy, a Polska, miała stanowić filar europejskiego ładu międzynarodowego po I wojnie światowej. Do takiego wniosku doprowadziło go rozważanie chrześcijańskiej etyki i dostrzeżenie jej żywotnej obecności, jego zdaniem, w narodzie polskim. Istotą poglądu Chestertona na „sprawę polską” będzie więc zrozumienie jego historiozofii, mającej swoje korzenie w chrześcijańskiej teologii, będącej dla myśliciela najlepszym źródłem energii i zdrowej etyki [14]. Myśliciel doszedł do wniosku, że ze wszystkich teologii chrześcijańskich rzeczywistość najlepiej wyrażana i oddaje teologia katolicka. Przyjęcie takiego przekonania, wraz z jego konsekwencjami w myśleniu historycznym i politycznym, było w ówczesnej Anglii rzuceniem wyzwania dogmatom historiografii zarówno wigowskiej, jak i torysowskiej – wciąż upatrujących w ideach katolickich jeśli nie zagrożenia dla porządku państwowego i duchowego mieszkańców Wielkiej Brytanii, to przynajmniej dużej dozy niepoważności.

Swoje credo historiozoficzne Chesterton wyłożył w wydanej w 1917 r. A Short History of England (Krótka historia Anglii). Ten esej popularyzatorski, jak sam zwykł określać tę książkę, pozostawał pod wpływem idei jego przyjaciela, historyka Hillare’a Belloca (1870–1953), który dwa lata wcześniej napisał History of England [15]. Obaj myśliciele opierali swoją wizję historii na przekonaniu, iż źródłem społecznego zła w Anglii pozostawało instytucjonalne i ideowe odejście tego kraju od wartości katolickich. We wspomnianym dziele Chesterton jasno dał do zrozumienia, że podręczniki historii pisane są przez zwycięzców – czyli, w tym wypadku, przez angielskich możnowładców, którzy musieli znaleźć usprawiedliwienie dla faktu, że ich majątek pochodzi z grabieży mienia zakonnego, gromadzkiego i cechowego. Dlatego wypaczali prawdę, przedstawiając zakony średniowieczne jako siedliska ciemnoty i rozpusty, system feudalny jako źródło nędzy, zaś Reformację i czasy elżbietańskie – jako złotą epokę rozkwitu [16].

Chesterton gloryfikował szczególnie niepopularną w kręgach protestanckich, a także anglikańskich idee średniowiecza jako epoki świetności cywilizacyjnej, sprzeciwiając się nazywaniu tego okresu „wiekami ciemnymi”. Postrzegał on średniowiecze jako czasy jedności społeczno – religijnej Europy, w których urzeczywistniały się ideały ludzkiej wolności i samorządu. Średniowiecze pozostawało nieskażone dominacją gospodarczo–polityczną oligarchicznych elit, które były w wizji myśliciela odpowiedzialne za podkopanie i zniszczenie przedreformacyjnego, chrześcijańskiego porządku Europy [17]. Pojawiające się na tym miejscu nowożytne, świeckie idee demokratyczne sprowadzały, według myśliciela, nie powszechną partycypację ludzi w życiu społeczno-politycznym, ale poważne ograniczenie ich naturalnej samorządności, którą cieszyli się już wieki temu. Współczesna Chestertonowi angielska demokracja jest więc tak naprawdę oligarchią, w której ludzie nie mają już wpływu na sprawy dla nich najważniejsze – sprawy najbliższego otoczenia; mogą jedynie zabierać głos w sprawach bardzo dla nich odległych, na których się nie znają – jak kwestia imperium brytyjskiego [18].

Nowożytna demokracja, o której pisze filozof, ma jednak pewien związek z dawną chrześcijańską kulturą społeczną. Chesterton przekonywał bowiem: Co się tyczy demokracji, jej początki są nader interesujące. Demokracja jest bowiem sierotą; jest dzieckiem opuszczonym przez matkę czy też dzieckiem, które uciekło spod opieki niani. Kto wie, może i była jakaś alegoria w fakcie, że Rousseau, twórca nowożytnej myśli demokratycznej, miał zwyczaj po kryjomu podrzucać swe potomstwo do przytułku. Nowożytna demokracja opiera się bowiem na idei, że wszystkim ludziom właściwa jest pewna szczególna świętość i godność – a jest to idea zaczerpnięta wyłącznie z religii [19]. Matką demokracji miało być więc chrześcijaństwo z jego dogmatem o szczególnej godności ludzi wynikającej z biblijnego przekonania o ich stworzeniu na obraz i podobieństwo Boga. Oznaczało to dla Chestertona, że nie sposób pozbyć się religii z życia społeczno–politycznego (sekularyzacja polityki miała stanowić ważny wyróżnik czasów nowożytnych, a zwłaszcza współczesnych). Religia bowiem nie tylko pozostawała głęboko zakorzeniona w ludzkich umysłach, nie tylko dostarczała właściwych fundamentów myślenia o człowieku i polityce, ale i pozostawać miała strażniczką zdrowego rozsądku, który – jak ostrzega Chesterton – rychło ulegnie zatraceniu w przypadku odejścia od wiary w rzeczywistość nadprzyrodzoną, szczególnie prezentowaną przez chrześcijaństwo [20].

Współczesne filozofowi odchodzenie od myślenia w kategoriach mistycyzmu na rzecz przyziemnego racjonalizmu stanowiło dla niego kwestię nie braku wiary, ale braku rozsądku. Ten szkodliwy proces rozpoczął się według niego u schyłku średniowiecza, kiedy możni arystokracji odeszli od duchowych ideałów chrześcijaństwa i pragnąc powiększyć bogactwa doczesne, zwrócili się ku patrzeniu na świat w kategoriach zysku materialnego. Wynikiem tego miały być oskarżenia kierowane pod adresem Kościoła katolickiego dotyczące niemoralności duchownych i bogactwa kleru. Zagarnięcie dóbr materialnych Kościoła było więc tak naprawdę motywowane chciwością arystokracji i doprowadziło do poważnego zubożenia kultury chrześcijańskiej poprzez odebranie Kościołowi jako strażnikowi chrześcijaństwa, materialnych, prawnych i moralnych środków do głoszenia Ewangelii miłości i utrzymywania ładu społecznego. Kiepską reputację u Chestertona miały zatem kraje, które w poważny sposób zerwały swoje więzi ideowe i społeczne z papieżem i biskupami: do takich należała właśnie Anglia. Estymą pisarza cieszyły się natomiast narody, które pozostały wierne ideałom katolickim, w tym szczególnie ideałom pokojowego współżycia, wolności i pobożności – osobliwie wartościowe pozostawały więc dla myśliciela społeczeństwa Irlandczyków, Belgów i Polaków.

CHESTERTON O IDEAŁACH POLSKI

Naszkicowanie najważniejszego przesłania Chestertonowskiej historiozofii pozwoli nam na zrozumienie postawy filozofa wobec Polski i ideałów przez nią reprezentowanych. Myśliciel, jako zwolennik obecności chrześcijaństwa w sferze społecznej i politycznej przekonywał, że Polska i Anglia posiadają wiele wspólnych cech, spośród których najważniejsze są wartości chrześcijańskie. Anglicy jednak od czasów reformacji uczeni byli mylnych pojęć o własnej tożsamości przez co zaczęli owe prawdziwe wartości porzucać [21]. Polska natomiast od katolicyzmu nie odeszła, co według Chestertona było tożsame z zachowaniem wspaniałych cnót ogólnoludzkich. Cnót takich (zwłaszcza braterstwa i wielkoduszności) nie posiadały już narody zbuntowane przeciwko ideom Kościoła katolickiego, w tym sąsiedzi Polski.

Myśliciel w prowadzonych rozważaniach dokonuje tu typowej dla niego operacji metodologicznej: wychodząc od dyskusji na temat pewnej konkretnej sprawy, kończy na wskazaniu i podkreśleniu idei, które kryją się za daną sytuacją lub postępowaniem. Ostatecznie to idea – bardziej niż konkretne wydarzenie polityczne – jest dla niego najważniejsza.

Tak było i w przypadku rozważania polityki międzynarodowej po I wojnie światowej, kiedy Chesterton na podstawie polityki zagranicznej kilku krajów dokonał oceny ich charakteru narodowego pod względem obecnych w nich wartości etycznych. Doszedł do następujących wniosków: Odkryłem właściwie niezawodną prawdę, że wrogowie Polski byli zarazem wrogami wielkoduszności i człowieczeństwa. Kiedy jakiś człowiek lubował się w niewolnictwie, kochał lichwiarstwo, miłował terroryzm i całe rozdeptane błoto materialistycznej polityki, to zawsze okazywało się, że do tych afektów dodawał on także pasję nienawiści do Polski [22].

Chesterton sugeruje więc, że Polska, będąc obrońcą chrześcijaństwa, pozostawała bastionem wartości człowieczeństwa. Przyczynę jej rozbiorów pisarz upatruje w zaniku cnót u społeczeństw albo raczej arystokracji państw ościennych, które odszedłszy instytucjonalnie bądź ideowo od katolicyzmu (kojarzonego przez pisarza z człowieczeństwem, rycerskością, braterstwem i wielkodusznością), doprowadziły do zapoznania moralności w polityce i zaczęły kierować się interesem własnym bez oglądania się na wspólny chrześcijański interes międzynarodowy.

Chesterton przestrzega, że cywilizacja europejska wciąż istnieje, ale przestanie istnieć, jeśli nie będziemy trzymać się razem [23]. Wspólnym interesem europejskim są więc wartości zachowywane przez chrześcijaństwo, a ponieważ myślenie i postępowanie w tych kategoriach przetrwało, zdaniem filozofa w Polsce, zasługuje ona na szczególne uznanie i szczególną pozycję w gronie państw europejskich. Chesterton podkreśla tu zasługi Polski w obronie wspólnego dziedzictwa wartości, zagrożonego w XVII wieku przez Turków docierających pod Wiedeń, a w XX wieku przez bolszewizm docierający pod Warszawę. Dokładnie wbrew swojemu rodakowi Davidowi Lloyd George’owi przypisuje on Polakom trzeźwość w myśleniu politycznym, dbałość o własny krąg cywilizacyjny oraz heroiczną gotowość do poświęcenia za współbraci. Przywołując przykłady z historii Polski, pisał: Jan Sobieski wiedział, za sprawą tego mistycznego daru, który nazywa się zdrowym rozsądkiem, że kiedy islam dotarł do pewnego punktu, stał się sprawą każdego ochrzczonego i cywilizowanego człowieka. To samo dotyczy przemocy bolszewickiej. Jeśli bolszewizm dociera do pewnego punktu, staje się sprawą każdego ochrzczonego i cywilizowanego człowieka. A dla nas tym punktem jest Polska [24]. Słowa te zawierają zarazem dramatyczny apel Chestertona o udzielenie owemu bastionowi chrześcijaństwa pomocy w trwającej, jeszcze w chwili pisania powyższych słów, wojnie z bolszewikami. Pisarz miał poczucie, że jego kraj zdradza ideały cywilizacji europejskiej poprzez zaniedbanie wsparcia dla braterskiej Polski, która broniła siebie i innych przed żywiołem ideowym i militarnym obcym europejskiej kulturze: przed antycywilizacyjnym bolszewizmem.

Zaangażowanie Chestertona po stronie Polski wynika więc z jego przekonania o utrzymywaniu przez Polaków właściwego sposobu myślenia o świecie, konserwowanego przez katolicyzm. Sposób myślenia, poglądy jakie posiada człowiek czy wspólnota ludzi są dla Chestertona sprawami pierwszorzędnymi, gdyż filozofia, jaką wyznaje dany człowiek, ma bezpośredni wpływ na każdy jego uczynek [25]. Skutkami idei wyznawanych przez Polaków miało być więc braterstwo, zachowywanie więzi rodzinnych, obrona wspólnego dziedzictwa kulturowego, umiłowanie ojczyzny i wolności, troska o dobro wspólne. Owego zdrowego sposobu myślenia nie zachowywało wiele innych społeczeństw w rodzaju Niemiec, Rosji i Anglii, gdyż skutkami utrzymywanych przez nie idei było (niekiedy brutalne) zabieganie o realizację interesu partykularnego sprzeciwiające się dobru wspólnemu. To nakierowanie na partykularyzm miało swoje źródło w reformacji, kiedy kolejne państwa zrywały swoje więzi w Kościołem powszechnym. Kościół ten jako jedyny, według Chestertona, dbał o ponadnarodowe i ponadczasowe dobro wspólne. Wspólnoty eklezjalne powstałe z reformacji sprzeciwiały się wspólnemu interesowi [26] europejskiemu, a nakierowały się na troskę o partykularne dobro wspólnot narodowych . Jedynie Kościół katolicki zawsze wydaje się poza czasem […] trzyma on klucz do wiecznej cnoty [27]. Ideał interesu wspólnego przetrwał więc w krajach nie dotkniętych w XVI wieku rozbiciem jedności religijnej – a zatem w Polsce.

Jak widać, Chesterton wyraźnie podkreśla związek zdrowego – służącego dobru wspólnemu – sposobu myślenia z religią. Myśliciel jest bowiem przekonany, że konstruowane na bazie indywidualnego intelektu filozofie społeczne nie posiadają zadowalającego uzasadnienia moralności, a często także sprzyjają szkodliwej dla ludzi moralności partykularnej, nie dbającej o dobro wspólne. Właściwa moralność pochodzi z religii: to dzięki niej, a nie racjonalnym uzasadnieniom, ludzie nauczyli się między innymi, że nie wolno zabijać i że rzeczy święte, wartościowe należy chronić [28]. Polacy wiedzieć mieli o tym dobrze.

Tematyka związana z historią, miejscem i rolą Polski w Europie od wielu już wieków budzi kontrowersje i dyskusje. Różnice poglądów okazują się wyraźne zwłaszcza wtedy, gdy spojrzymy na historyczne stanowiska zajmowane w tej sprawie przez polityków i myślicieli z Europy Zachodniej i zestawimy je z koncepcjami polskimi. W ubiegłych wiekach owe różnice dotyczyły przede wszystkim kwestii istnienia państwa polskiego i ewentualnego zakresu jego granic. Często na nic zdawały się protesty polskich polityków i intelektualistów, a nawet opór zbrojny: faktem pozostają rozbiory kraju, utrata suwerenności, blokowanie prób przywrócenia niepodległości, okupacja niemiecka i radziecka. Większość Polaków ma w pamięci historycznej nie tylko zbrojne napaści krajów ościennych, ale i obojętność na nasze losy krajów Europy Zachodniej. Być może przypominamy sobie, że jedynym krajem, który nie uznał utraty niepodległości przez Polskę w XVIII wieku, była Turcja. Zapewne wspominamy dyskusje toczone na konferencji wersalskiej, kiedy Wielka Brytania przeciwna była odbudowaniu silnej Polski. Pamiętamy o 1 września 1939 r. i staniu z bronią u boku przez Francję i Wielką Brytanię. Wiemy o rokowaniach jałtańskich i oddaniu kraju pod okupację sowiecką przez mocarstwa zachodnie. Patrząc na takie fakty historyczne, nietrudno wyrobić sobie przekonanie, że przyjaźń między narodami nie istnieje, wspólny interes europejski jest farsą, gdyż każdy kraj dba tylko o swoje interesy, a pomóc drugiego jest w stanie tylko wtedy, gdy dostrzeże w tym własne korzyści.

Istnieją jednak myśliciele rzucający moralne wyzwanie owej tradycyjnej historiozofii obojętności Zachodu wobec Polski i związanej z nią krótkowzroczności w spojrzeniu na europejski ład międzypaństwowy. Znajdziemy ich nie tylko w Polsce, ale i w krajach, które wykazały taką obojętność lub niechęć. Idą oni pod prąd rozpowszechnionych w przeszłości, szczególnie w Wielkiej Brytanii, krytycznych opinii na temat Polski. Zaliczali się do nich Charles Saroléa z Belgii i Gilbert Keith Chesterton z Anglii, obaj działający w Wielkiej Brytanii w pierwszych czterech dekadach XX wieku. Byli oni szczególnie przejęci kwestią niepodległości Polski po I wojnie światowej i jej miejscem w powojennej Europie.

Pierwszy z nich, Charles Saroléa (1870-1953), autor książki Letters on Polish Affairs poświęconej problemom politycznym Polski sprzed I wojny światowej, z czasów jej trwania oraz z czasów tuż po niej, był konsulem belgijskim w Edynburgu oraz profesorem języka francuskiego na tamtejszym uniwersytecie. Zajmował się wieloma kwestiami filozoficzno-politycznymi, najczęściej związanymi z Niemcami, Rosją lub Francją. Pozostawał zwolennikiem interwencji mocarstw zachodnich w obronie mniejszych krajów przed ekspansją niemiecką. Zapewne źródłem jego sympatii dla Polski była między innymi podobna sytuacja jego rodzimej Belgii, zaatakowanej i opuszczonej przez sojuszników podczas I wojny światowej. W czasie wojny Saroléa uważnie śledził zachodnie doniesienia prasowe, był szczególnie wyczulony na niedostateczną rzetelność w ukazywaniu zbrodni wobec Belgii i Polski. Znany był z otwartej krytyki braku zaangażowania Stanów Zjednoczonych w obronie uciskanych krajów europejskich na początku I wojny światowej.