PONowne spotkanie z polskimi Londyńczkami…, Ewelina Olaszek

Jest piękny październikowy poranek. Za oknami złota polska jesień i krakowskie uliczki. Rozpoczął się kolejny rok akademicki, nie sposób jednak oderwać się myślami od dopiero co zakończonych wakacji. Przypominają o nich rozwieszone po mieszkaniu pocztówki i zdjęcia z Londynu oraz angielska herbata, którą popijam właśnie z sentymentem…

Każdy, kto odwiedził kiedyś Londyn wie, że nie jest to tylko stolica Wielkiej Brytanii, lecz także jedna z największych metropolii świata, która stała się przystanią dla milionów ludzi z praktycznie każdego zakątka naszego globu. Prawdziwego Brytyjczyka szuka się dziś w Londynie z przysłowiową świeczką. Nie jest jednak trudno znaleźć przedstawicieli polskiej emigracji. Są to dziś w większości ludzie młodzi, którzy osiedlili się w Anglii po 2004 r. To właśnie do nich skierowana jest działalność Polskiego Ośrodka Naukowego Uniwersytetu Jagiellońskiego, którego stałam się praktykantką w tym roku.

PON jest próbą nawiązania współpracy polsko-brytyjskiej na wielu płaszczyznach. Jedną z nich jest oferta studiów na najstarszym polskim uniwersytecie, bez konieczności opuszczania Londynu, oraz szereg kursów, seminariów i spotkań. Inną jest działalność naukowa, w którą wpisuje się popularyzowanie polskiej nauki w Wielkiej Brytanii, a także rozpowszechnianie wiedzy na temat polskiej emigracji wśród Polaków, mieszkających zarówno w Anglii, jak i w Polsce. Moje praktyki opierały się na badaniach naukowych, których głównym narzędziem była historia mówiona (oral history).

W tej materii przydało się moje doświadczenie, zdobyte w zeszłym roku, podczas udziału w projekcie historii mówionej, pt. Londyńczycy. Oczekiwanie na wolną Polskę. Losy polskiej emigracji w Londynie w latach 1945-1989. Był to projekt organizowany przez Muzeum PRL-u, krakowski oddział Muzeum Historii Polski. W trakcie tygodniowego pobytu w Londynie i Oxfordzie wraz z grupą pracowników Muzeum i innymi studentami nagrywałam wywiady z najstarszym, żyjącym dziś jeszcze pokoleniem polskich emigrantów. Zdając sobie sprawę, że jest to praktycznie ostatni moment, aby porozmawiać raz jeszcze z przedstawicielami emigracji niepodległościowej, postanowiłam prowadzić dalsze badania, których efekt mógłby być uzupełnieniem do istniejącej już na stronie internetowej PON-u, Mapy Polskiego Londynu.

Jak się dość szybko okazało projekt tego typu, prowadzony w pojedynkę, pomimo wielkiego wsparcia wielu instytucji (przede wszystkim Fundacji im. M.B. Grabowskiego w Londynie) spotkał się z oporem ze strony samych emigrantów. Najwięcej problemów sprawiało zdobycie zaufania. Większość z moich rozmówców, będąc już w bardzo zaawansowanym wieku, miała za sobą przykre historie związane z udziałem w podobnych przedsięwzięciach, bądź ze względów zdrowotnych nie chciała się narażać na stres wynikający z samej rozmowy. Pierwsze tygodnie mijały w większości na długich rozmowach i wyjaśnianiu idei projektu. Głównymi miejscami, w których poszukiwałam kontaktów były Ośrodek św. Antoniego na Balham oraz Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego. Zdecydowana większość osób, z którymi udało mi się nagrać wywiady pochodziła z rodzin, mieszkających przed wojną na Kresach Wschodnich i została wywieziona w latach 1939-1941 na Syberię. Po układzie Sikorski-Majski z 31 lipca 1941 r., w ramach amnestii ludzie ci docierali do tworzącej się na terenie Związku Sowieckiego Armii Polskiej gen. Władysława Andersa. Dalej ich drogi wyglądały różnie: niektórzy dotarli do Palestyny i Włoch, inni do Indii bądź Afryki, gdzie spędzili jeszcze kilka, a czasami nawet kilkanaście lat po wojnie. Każda droga kończyła się jednak w tym samym miejscu – w Londynie. Rozmowę rozpoczynałam od pytań o wspomnienia z czasu wojny, niemniej jednak głównym obszarem mojego zainteresowania były pierwsze lata życia w Anglii: kwestia aklimatyzacji w nowym społeczeństwie, relacji z Anglikami, problemów związanych z nieznajomością języka czy znalezieniem pracy, szkoły i mieszkania. Podczas wizyt w domach rozmówców miałam wrażenie, że czas dla nich stanął w miejscu. Ich język i mentalność nie zmieniły się od czasów przedwojennych, dało się to szczególnie zauważyć przy wspomnieniach z wyjazdów do komunistycznej Polski.

Były to spotkania niezwykłe, nie tylko opowiadające historie, których nie wyczytam w żadnym podręczniku czy monografii, ale przede wszystkim uczące pokory i szacunku, dające asumpt do przemyśleń nad dzisiejszym pokoleniem młodych Polaków, kwestią patriotyzmu, moralności czy stanem współczesnej kultury. Są to bowiem ludzie, którzy nie zostali „skażeni” komunizmem, co ma swoje zalety, jak i również wady. Niemniej jednak każde z dwudziestu spotkań było niezapomnianym przeżyciem i zaowocowało niezwykłym materiałem, który jest w tej chwili przeze mnie opracowywany.

Praktyki w Polskim Ośrodku Naukowym nie polegały jednak tylko na nagraniach. Dały mi także szansę spotkania młodszych przedstawicieli emigracji podczas licznych przedsięwzięć realizowanych przez PON UJ, takich jak Jagiellońska Szkoła Przedsiębiorczości, czy kursy języka angielskiego dla Polaków. W pamięci utkwiły mi szczególnie dwa wydarzenia. Pierwszym z nich jest debata oxfordzka, której motywem przewodnim było hasło This House believes that emigrating to the UK is a necessary evil for young ambitious Poles, poprowadzona przez Grzegorza Nawrockiego. Pierwszy raz widziałam tak dobrze przeprowadzoną debatę i od tamtej pory żałuję, że tego typu metody autoprezentacji i publicznego przemawiania nie spotyka się zbyt często na polskich uczelniach. Drugim wydarzeniem była przeprowadzona przeze mnie lekcja w polskiej szkole sobotniej w Association of the Friends of Polish Children na Balham. Spotkałam się z grupą polskiej młodzieży, której przedstawiłam lekcję pt. PRL w pigułce. Dla uczniów była to terra incognita, mimo to udało mi się chyba zainteresować ich historią komunizmu, wyjaśniając jego wpływ na współczesną Polskę. Prowadzę wiele zajęć w szkołach ponadgimnazjalnych w Krakowie, niemniej jednak ta londyńska sprawiła mi jak dotąd najwięcej satysfakcji.

Pobyt w Londynie i spotkania z poznanymi tam ludźmi będę wspominać z sentymentem jeszcze długo. W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować pracownikom Polskiego Ośrodka Naukowego Uniwersytetu Jagiellońskiego, Fundacji im. M. B. Grabowskiego oraz Instytutowi Polskiemu i Muzeum im. gen. Sikorskiego za pomoc w realizacji projektu oraz wsparcie w chwilach zwątpienia. Mam równocześnie nadzieję, że nie była to moja ostatnia przygoda związana z Londynem .

Ewelina Olaszek
(studentka V roku historii na Uniwersytecie Jagiellońskim)